Warto pomagać, czyli o wolontariacie z pandami

Jaka jest definicja podróżowania? Zwiedzanie świata, przemierzanie kolejnych kilometrów, poznawanie nowych ludzi i ich kultur? A może robienie zdjęć, próbowanie nowych rzeczy i zbieranie pamiątek? Każda jest w jakiś sposób trafna, a my znaleźliśmy jeszcze jedną – pomaganie.

Planując nasz wyjazd do Chin od początku gdzieś z tyłu głowy tkwił pomysł na zobaczenie pandy wielkiej. Jednak zarówno ja jak i Marcin nie jesteśmy fanami ogrodów zoologicznych, więc wypad do pekińskiego zoo nie był nawet brany pod uwagę. Zupełnie przez przypadek, przeglądając przeróżne relacje z podróży trafiłam na filmik z pandami w roli głównej. Była to promocja wolontariatu w “przedszkolu dla pand” w Chengdu. I tak zaczęły się poszukiwania. Miejsce, loty, nocleg, badania lekarskie… Równo miesiąc później byliśmy już na miejscu.

P1040099.JPG

Oczywiście nie wszystko zorganizowaliśmy sami, po pierwsze z braku czasu, po drugie bez znajomości języka chińskiego było nam ciężko cokolwiek załatwić. We wszystkim pomogła nam organizacja MY PANDA TOUR, oni kupili dla nas bilety, zdobyli potrzebne dokumenty i zawieźli na miejsce.

Nasz wolontariat odbył się w Dujiangyan Panda Base, oddalonej od Chengdu o 70 kilometrów. Najpierw musieliśmy przejść proces rejestracji, żeby dostać przepustkę, następnie ubrani w koszulki z logo bazy (żeby odróżniać się od turystów) wysłuchaliśmy instrukcji oraz regulaminu miejsca.

IMG_0042.JPG

Obowiązków mieliśmy kilka, były one dostosowane do pory dnia i stylu życia pand, które zdecydowanie bardziej aktywne są rano, popołudniami głownie ucinają sobie drzemki.

Z samego rana dostaliśmy rękawiczki, ponieważ naszym zadaniem numer jeden było wyczyszczenie zagród. Najpierw zbieraliśmy niedojedzone resztki bambusa i warzyw, a potem zajęliśmy się sprzątaniem odchodów. Nie jest to może zadanie dla osób bardzo wrażliwych, aczkolwiek dla każdego posiadacza domowego zwierzaka nie stanowi to problemu.

IMG_0037IMG_0036IMG_0030

Kolejnym etapem było przygotowywanie jedzenia. Pandy jedzą głownie bambus, a konkretniej jego łodygi, które trzeba połamać, żeby ułatwić tym leniwym zwierzakom posiłek. Ciekawym faktem jest, że panda należy do zwierząt drapieżnych, jej układ pokarmowy jest stworzony do trawienia mięsa. Być może dlatego, jedząca głownie warzywa panda trawi jedynie 25% przyjmowanego pokarmu (gdzie np krowa 80%).

IMG_1474P1040020P1040035P1040049

Biało czarny niedźwiedź jada także ciasto sojowe, którego przygotowanie należało do naszych obowiązków. W skład takiego wypieku wchodzą: mąka kukurydziana, soja, miód, ryż i zboża. Na początku wychodziły one nieco niekształtne, jednak po kilku próbach staliśmy się mistrzami “panda cake”. 🙂

IMG_0038

IMG_1480

Najprzyjemniejszym zadaniem było karmienie. O ścisłe określonej porze musieliśmy się pojawić w boksie, który przystosowany był do spożywania posiłków. Była to swego rodzaju jadalnia dla pand. Tam właśnie mogliśmy własnoręcznie podać posiłek naszym nowym chińskim przyjaciołom.

IMG_0033P1040083

Oczywiście i my mieliśmy czas na spożywanie posiłków. W programie naszego wolontariatu uwzględniono nas jako tymczasowych pracowników ośrodka, co łączyło się z jedzeniem w tamtejszej stołówce. Nasi koledzy musieli nam wytłumaczyć jakie potrawy podawano i jaka jest ich zawartość. Niektóre z dań, jak na kuchnię syczuańską przystało, były niesamowicie ostre i jeszcze długo po zjedzeniu paliły w język. Wszystkie jednak jedliśmy ze smakiem, często sięgając po dokładki.

39409086_253972388564984_5902653656032870400_n39468246_451391665343409_4562399026732859392_n

Jak to w kuchni chińskiej bywa, nie obyło się bez niespodzianek. Po jednym z posiłków przyjrzałam się temu co zostało na tacce i, ku mojemu zdziwieniu, odkryłam część głowy kaczki, z dziobem włącznie (dowód na zdjęciu poniżej). Było to moje pierwsze zetknięcie z magią prawdziwej chińskiej kuchni, która z dnia na dzień zaskakiwała mnie coraz bardziej…

39575668_2111697772237651_6103000664776900608_n

Żeby nie skupiać się na jedzeniu dziwnych rzeczy, opowiem jeszcze trochę o samym rezerwacie. Jest to miejsce ciekawe zarówno pod względem turystycznym jak i wolontariackim. Oprócz wszystkich aktywności związanych z pandami, mogliśmy także posłuchać wykładów i obejrzeć filmy na temat tych pięknych zwierzaków oraz ogromnej pracy, jaką wykonują wolontariusze, pracownicy oraz władze kraju. Panda wielka jest gatunkiem, któremu zagraża wyginięcie. Nie są one w stanie żyć dziko, nie ze względu na drapieżników (ponieważ swoimi gabarytami odstraszają większość z nich), a z powodu swojej natury. Są to zwierzęta dość leniwe i nie lubią aktywności fizycznej, prócz tego przez swoją niezdarność potrafią szybko zrobić sobie krzywdę. Potrzebują więc bezwzględnie specjalnej opieki.

IMG_0017P1040094P1040095P1040106P1040150P1040171

Podsumowując, wyjazd do Dujiangyan był jednym z najważniejszych przeżyć w moim (naszym!) życiu. Zdecydowaliśmy, że przynajmniej raz w roku wybierzemy się na wolontariat, za każdym razem robiąc coś innego, pomagając innym zwierzętom w różnych stronach świata. Pobyt w Chengdu uświadomił nam jak wiele jest miejsc, gdzie nawet najmniejsza pomoc jest na wagę złota. Nasze certyfikaty powiesiliśmy na ścianie, żeby codziennie przypominały nam o tym, że WARTO POMAGAĆ.

COKW7163

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s